Burzliwa historia pewnego skrzyżowania
Aleksander Buczyński, 2011.12.01
Gdy pisałem o tym, że większość głównych ulic w Amsterdamie ma przekrój 2x1 [zobacz >>>], zastrzegałem że są wyjątki. Dzisiaj - między innymi - o jednym z nich,
Czego może nauczyć nas Meester Visserplein?
Meester Visserplein to jedno z najważniejszych dla ruchu samochodowego skrzyżowań w Amsterdamie. Znajduje się na przedłużeniu IJtunnel, czyli tunelu pod rzeką IJ – jednej z czterech zaledwie możliwości pokonania rzeki samochodem w granicach miasta i jedynej w miarę blisko centrum. Rolę trasy tworzonej przez ciąg IJtunnel – Valkenburgerstraat – Weeserstraat w systemie drogowym stolicy Holandii można przyrównać do Trasy Łazienkowskiej w Warszawie (gdyby zamknięto most Poniatowskiego i Świętokrzyski), ewentualnie Wisłostrady (gdyby zamknięto wiadukty nad torami w Andersa, al. Jana Pawła II i Powązkowskiej jednocześnie), a samo Mr. Visserplein – np. do ronda Jazdy Polskiej.
W latach 60. przebudowano plac na duże rondo z bezkolizyjnym tunelem w relacji północ-południe, by zaradzić korkom i rozprowadzić po centrum ruch z północy Amsterdamu. W Polsce AD 2011 podobne rondo uznane zapewne zostałoby za zaprojektowane niezwykle progresywnie, w myśl zrównoważonego transportu. Bezkolizyjny ruch samochodów poprowadzony został tunelem, a nie estakadą. Tunel miał tylko po jednym pasie ruchu w każdą stronę. Piesi zagonieni zostali wprawdzie do katakumb, ale rowerzystom pozostawiono przejazdy na powierzchni. Był też komplet ścieżek rowerowych, tramwaj (a nie tylko rezerwa na niego) i kawałek buspasa. Zapewne wielu z nas ucieszyłoby się, gdyby tak wyglądało skrzyżowanie przy Dworcu Centralnym czy przy GUS, nie mówiąc już o bublu Zesłańców Syberyjskich [zobacz >>>].
W Amsterdamie węzeł ten raził jednak swoją samochodocentrycznością, w związku z czym po latach dyskusji zdecydowano się go zaorać. Projekt przebudowy powstał w oparciu o życzenia okolicznych mieszkańców i instytucji. W 2010 r. zakończyła się najbardziej spektakularna faza przebudowy, polegająca przede wszystkim na zamknięciu tunelu i dwóch z czterech „boków” placu dla samochodów oraz ograniczeniu szerokości ulic doprowadzających ruch do niego. Na części odzyskanej przestrzeni urządzono wystawę zdjęć obrazujących (r)ewolucję placu i pozwalających na porównanie ze stanem obecnym. Porównanie to jest wielce pouczające...
Jak było?
Zdjęcie lotnicze wykonane ok. 1970 r. Widok z grubsza w kierunku północnym. Na dole Weesperstraat, u góry po prawej Valkenburgerstraat. Po lewej rozkopany Waterlooplein.
Zbliżenie na tunel. Prawda, że nowocześnie i wielkomiejsko?
Co ci przypomina, co ci przypomina widok znajomy ten? Dość szybko okazało się, że podziemne przejścia dla pieszych stworzyły doskonały mikroklimat do rozwoju patologii. W tle trwa jeszcze budowa tzw. Stopery – połączonego budynku ratusza i opery.
Kolejne 15 lat i możemy obejrzeć przejście podziemne w kolorze.
Rok 2005, widok na południe, w stronę Synagogi Portugalskiej i Weesperstraat. Przejście podziemne już zostało zamknięte i zagospodarowane, wyznaczono przejścia naziemne, ale straszy jeszcze jezdnia wokół placu.
Jak jest?
Zdjęcia prezentują stan z września 2011 r., w kolejności zgodnie z ruchem wskazówek zegara, poczynając od północy:
Wlot północno-wschodni, dawna jezdnia zachodnia trasy z IJtunnel. Obecnie dwukierunkowa Valkenburgerstraat. Mniej więcej tutaj kiedyś był też wlot do bezkolizyjnego tunelu pod placem.
Całą jezdnię po północnej stronie placu zamknięto, sadząc w jej miejscu oliwki i poszerzając drogę dla rowerów. Warto zwrócić uwagę na wykonane zgodnie ze sztuką 20 m przed przejazdem pętle indukcyjne do detekcji rowerów.
Dawna jezdnia wschodnia trasy północ-południe została odcięta od skrzyżowania i przekształcona w jednokierunkową uliczkę dojazdową Rapenburgerstraat, bez powiązania z placem. Oczywiście, dla rowerów jest dwukierunkowa i powiązana ze ścieżkami na placu.