Jak upozorować, że trzeba hałasować
Marcin Jackowski, 2007.05.13
Motta
Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi
(Mt 5,37)
Niepokoi nas łatwość, z jaką obecnie decyduje się o ziemi, bez wizji dziejowej ku przyszłości, bez należytego przemyślenia, jak będzie w następnym wieku, po roku 2000, na polskiej ziemi.
kardynał Stefan Wyszyński, prymas Polski, patron UKSW
Prasa pisze, UKSW lawiruje
W piątkowej Rzeczpospolitej (11 maja) ukazał się tekst o proteście przeciw kolejnym hałaśliwym i szkodliwym dla Lasu Bielańskiego koncertom na terenie UKSW [zobacz >>>]. Czytamy w nim m.in.
Władze uczelni zastanawiały się nawet, czy nie przenieść imprezy do filii na Młocinach przy ul. Wóycickiego.
Ostatecznie zadecydowano wczoraj, że koncert odbędzie się przy Dewajtis.
- Uznaliśmy, że impreza nie może być przeniesiona - mówi Agnieszka Burda, rzecznik UKSW. Dlaczego? -
Przy wydziałach na Wóycickiego trwa budowa, a w pobliskim sklepie jest alkohol - tłumaczy, zaznaczając,
że zabawie będzie towarzyszył piknik ekologiczny, szkolenie w zakresie ekologii i akcja segregacji śmieci. (...)
Rzeczniczka uczelni zapewnia, że teraz głośniki będą skierowane na budynki, a nie na las. Będą również rozstawione ekrany wygłuszające.
(pełen tekst na forum)
Dobrze, że także dla władz UKSW sytuacja w końcu stała się niezręczna. Nauczanie studentów prawa i ochrony środowiska przy jednoczesnym łamaniu ustawy o ochronie przyrody i rozporządzenia w sprawie gatunków dziko występujących zwierząt objętych ochroną powinno wywoływać dysonans tak w umysłach, jak i w sumieniach myślących ludzi. Szkoda jednak, że pani rzecznik posługuje się tak pozorną i naciąganą argumentacją. Zobaczmy i pomyślmy, czy oba podane powody mają sens.
Dobudowywanie argumentów
Na tym zdjęciu widać, jak wielkim i idealnym do tego celu otwartym terenem dysponuje UKSW na Młocinach. Jakość nawierzchni pozostawia miejscami trochę do życzenia, ale można przecież na piaszczystej części ustawić scenę, a trawiastą oddać publiczności.
Powierzchnia boiska na zdjęciu wyżej jest mniej więcej dwukrotnie większa od trawnika przy rezerwacie, na którym dotychczas odbywały się koncerty (zdjęcie obok). Tu też nawierzchnia nie w pełni zasługuje na miano trawiastej od czasu, gdy pełni rolę niedzielnego parkingu.
W jaki sposób odgrodzony i stale nadzorowany teren budowy z ukończonym stanem surowym zamkniętym może przeszkadzać w organizacji i przebiegu koncertu?
Także zaplecze budowy położone przy boisku jest zamknięte ogrodzeniem. Czyżby rzeczniczka UKSW obawiała się, że pijani studenci zaczną je forsować? W takim razie - aż strach pomyśleć, co mogliby zrobić w Lesie Bielańskim.
Skierowanie głośników na budynki niewiele pomoże. Dźwięk odbije się przecież od nich i tak czy inaczej trafi do rezerwatu.
Monopol na upijanie?
Zupełnie niezrozumiały jest także drugi powód - sprzedaż alkoholu w pobliskim sklepie. Po pierwsze - alkohol można kupić wcześniej i przynieść ze sobą w dowolne miejsce, także do Lasu Bielańskiego. Po drugie - sami organizatorzy zamierzają sprzedawać piwo podczas koncertów. Czyżby tylko bezalkoholowe? Po trzecie - terenu imprezy będą pilnować wynajęte służby uprawnione nie tylko do odmowy wstępu bez podania przyczyny, ale i przeglądania zawartości bagaży i odzieży osób wchodzących. (Patrz regulamin www.juwenalia.waw.pl/2007.php?do=reg ) Czyżby zatrudniana agencja nie potrafiła wyłapać wnoszących własny alkohol lub nadużywających trunków? Może należy wynająć inną?
Po czwarte wreszcie - można dogadać się z właścicielem sklepu, by na parę godzin trwania koncertów wstrzymał sprzedaż alkoholu czy wręcz nakazać to. Utarg na produktach spożywczych zrekompensuje to z nawiązką.
Jeśli przy różnych okazjach wprowadza się prohibicję w całym mieście, na pewno da się to zrobić lokalnie.
Trzeba tylko trochę chęci i dobrej woli.
Zastanawiające jest też, że w opinii rzeczniczki UKSW młodzież akademicka to najwyraźniej zgraja potencjalnych awanturników, którzy przyjdą na koncert nie po to, by obcować z muzyką, ale by się upić i rozrabiać. Skąd ten pesymizm? Czyżby jakieś przykre doświadczenia z przeszłości?
Zastanówmy się zaś, czy aby na pewno w pobliżu innych lokalizacji koncertów i imprez organizowanych w czasie "Juwenaliów Warszawskich" i przy innych okazjach także nie ma budów i sklepów z alkoholem? Chyba są. Weźmy choćby Duży Dziedziniec UW na Krakowskim Przedmieściu - właśnie remontowanym.
Można było myśleć wcześniej
Prawdziwe przyczyny trwania przy poprzedniej lokalizacji koncertów wydają się więc inne. Oprócz atrakcyjności miejsca, którą daje (traktowany jakże instrumentalnie) rezerwat