Budżet partycypacyjny Warszawa 2016

Ważna jest technika, nie rozmiar

Bardzo często słyszymy z ust drogowców i projektantów tłumaczenia, że jest za mało miejsca, za wąsko, coś się nie mieści. W Warszawie świadczy to o zwyczajnej nieudolności, gdyż w efekcie zniszczeń (po)wojennych pasy drogowe są aż nadmiernie szerokie. Istnieją jednak miasta, w których gęsta historyczna zabudowa może faktycznie narzucać spore ograniczenia, a również w takich trzeba zapewnić swobodny sprawny ruch komunikacji publicznej (a także rowerowej, ale o tym innym razem).

Przykład z Pragi - Vyšehradský tunel, gdzie jezdnia zwęża się trzykrotnie, a dzięki inteligentnej sygnalizacji tramwaje nie grzezną w korku - podawaliśmy już przy okazji linii tramwajowej na Modřany [zobacz >>>].

Pokazywaliśmy też strefy pieszo - tramwajowe, gdzie zabrakło miejsca dla samochodów, ale tramwaj się zmieścił [zobacz >>>].

Mala Strana

Dzisiaj wracamy do praskich tramwajów. Tym razem odwiedzimy Malostranské námestie, gdzie na północnym wylocie z placu jest rzeczywiście ekstraordynaryjnie ciasno.

Na odcinku kilkudziesięciu metrów tramwaje w obu kierunkach muszą korzystać z tego samego wąskiego przesmyku pod budynkiem. Mimo to ruch odbywa się płynnie.

W najwęższym miejscu od ściany do ściany jest nieco ponad 3 m.

Dodatkowe utrudnienie stanowi ograniczona wysokość bram.

Przed jednoczesnym wjazdem z obu stron chroni widoczna po prawej sygnalizacja. Przy natężeniu ruchu w szczycie 60 tramwajów na godzinę (po 30 w każdym z kierunków) większość przejeżdża bez zatrzymania, dla pozostałych czasy oczekiwania nie przekraczają kilkunastu sekund.

Tak naprawdę to cały czas są tu dwa tory, tyle że niemal w całości zachodzą na siebie. Takie rozwiązanie zapewnia większą niezawodność niż zwrotnice i ułatwia sterowanie - eliminuje ryzyko, że tramwaj wyjeżdżający ze zwężonego odcinka wjedzie na niewłaściwy tor.