Takiego rowerzystę można by postawić i w innych miastach - za wzór. Nie taranuje pieszych i nie zakłóca płynności ruchu. Do masy krytycznej też się nie przyłączy. Co najwyżej inni mogą się przyłączyć do niego, a nawet przypiąć (lub przykuć na znak protestu). Stary Marych we własnej osobie.
Wróć do treści artykułu.


