Może dla Hanny Gronkiewicz-Waltz centymetry uskoku to niegodna uwagi błahostka. Dla rzeszy warszawskich cyklistów to codzienna udręka i zagrożenie, a przy tym bardzo miarodajna oznaka rzeczywistego nastawienia rządzących miastem do tej grupy mieszkańców. Przejechać przez to niełatwo, ale można się o takie coś potknąć i można się na tym przejechać.
Wróć do treści artykułu.


